x


Wspomnienia Stanisława Bojkowskiego

Ja niżej podpisany Stanisław Bojkowski, chcę w skrócie opisać historię Przebrodzia, bo taka była pierwotna nazwa miejscowości, a nazwa Przebraże zaczęła obowiązywać w latach dwudziestych po odzyskaniu niepodległości.

Tę historię piszę na podstawie opowiadań mojego ojca Antoniego Bojkowskiego, jako jednego z nielicznych, który pamiętał tamte czasy. Pod koniec swojego życia opowiedział mi historię i dzieje Przebraża, które sięgają drugiej połowy XIX wieku.

Zanim przystąpię do konkretów, na wstępie kilka słów z biografii ojca. Urodził się w 1887r. Był żołnierzem armii carskiej (ochocki pułk piechoty). Kiedy wybuchła pierwsza wojna światowa w 1914r., wojska carskie poniosły klęskę w walce z armią austriacką pod Rawą Ruską, w okolicach Lwowa. Tam ojciec dostałsię do niewoli aystriackiej. Jako jeniec został deportowany w głab Austrii - do Tyrolu, gdzie przebywał do końca wojny w miejscowości Filneis w okolicach Braunau (rodzinne miasto Hitlera). Po wojnie, w drodze powrotnej przez wiedeń, Budapeszt, Bratysławę, wrócił do Przebraża, gdzie osiedlił się na kilkuhektarowym gospodarstwie, które graniczyło z Jeziorem - wioską ukraińską, w której przed laty rozegrał się dramat Ulany z powieści Kraszewskiego.

Tu wspomnę, że ta wioska ukraińska w czasie walk z Ukraińcami, była do pewnego stopnia pod kontrolą i obserwacją Przebraża, dlatego bezpośrednio zagrożenia ze strony Jeziora nie było.

W latach dwudziestych właścicielka resztek majatku Aleksandra Malcowa, rozdała ziemię okolicznym chłopom w dzierżawę. Ociec mój, chcąc powiększyć gospodarstwo, również wziął od niej hektar pola.

Pani Malcowa, krótko przed wojną, przeniosła się do Jeziora (przedtem mieszkała w Łucku). Jako rodowita moskwiczanka, popolsku nie mówiła.

Kiedy pod koniec lata przyjeżdżała do swoich dzierżawców po zapłatę z tytułu dzierżawy, widziałem, jak ojciec, starym zwyczajem, całował rączkę swojej dziedziczki.

Na marginesie wspomnę, że jej młodszy syn Jurij, który w odróżnieniu od matki po rosyjsku nie mówił. Był absolwentem Pańswowego Gimnazjum im. Tadeusza Kościuszki w Łucku. Jechał z nami w 1942r. na roboty przymusowe do niemiec (o dalszych jego losach nic mi nie wiadomo).

W tym okresie czasu co Kreszewski pisał "Ulanę", Przebraże jeszcze nie istniało, aczkolwiek było tam kilka domostw bez określonej nazwy miejscowości, które należały do parafii Wiszenki (około 20 km od Przebraża). Tam odbywały się chrzty, śluby i pogrzeby. Rodzice mojego ojca spoczywają na cmentarzu w Wiszenkach.

Jednego nie pamiętam, czy Wiszenki leżały po prawej, czy po lewej stronie Styru. Jeżeli po lewej, to ludzie w tamtych czasach, którzy szli lub jechali furmankami do kościoła, ązeby przeprawić się na drugi brzeg rzeki, musieli korzystać z usług promu, bo w okolicy mostu nie było.

W latach siedemdziesiątych XIX wieku, w wyniku parcelacji części majątku ziemskiego ruskiego pana Malcowa, zostały wytyczone granice (około 2 km kw.), gdzie w przyszłości miała powstać wioska Przebraże. Dla oznakowania tych granic, ludzie kopali kopce.

Ówczesny ksiądz Wiszenek, poświęcił medaliki i kazał zakopywać je pod tymi kopcami i powiedział takie zdanie: "One Was kiedyś od nieszczęść obronią".

Kiedy skończył się koszmar wojny 1945r., starzy mieszkańcy Przebraża opowiadali o tych proroczych słowach księdza, gdzie wszystkie wioski i osiedla zostały spalone, a ludność wymordowana. Przebraże, dziwnym zbiegiem okoliczności, dzięki Bogu i w porę zorganizowanej samoobronie, ocalało, stając się 20-tysięcznym skupiskiem ludności, która uszła z życiem ze swoich spalonych osiedli, oddalonych nawet o kilkadziesiąt kilometrów. Znala schronienie w Przebrażu.

9 maja 1945r., kiedy skończyła się wojna, nikomu przez myśl nie przeszło, że na początku czerwca będą musieli nie z własnej winy, opuścić swoje rodzinne strony i jechać w nieznane (do ziemi obiecanej), bo tak zadecydowała "siła wyższa". Wyjechali wszyscy. Pozostał tylko samotny krzyż w polu i cmantarz, na którym rosną sześćdziesięcioletnie drzewa, jako jedyny ślad polskości Przebraża.

Piszę tę historię dlatego, gdyż wszystkie publikacje na temat Przebraża w formie książkowej i inne, dotyczyły wyłacznie lat 1939-1945.

To skłoniło mnie do spisania, przynajmniej w skrócie, tej historii, z myślą o wszystkich, których korzenie wywodzą się z Przebraża.

Po przeczytaniu tego krótkiego opisu, proszę ojego przekazanie każdemu zainteresowanemu.

Stanisław Bojkowski


Barbara z Wachowskich

All Rights Reserved