
Strony o Wołyniu
|
Wołyń Losy Wołynia ustaliły się dopiero za połaczenia Litwy z Polską; wprzód ziemia przechodziła z rąk do rąk, zawojowywana, oddawana prawem lennym, odbierana przez książąt ruskich i królów polskich. Nie tyle później dały się we znaki Wołyniowi najazdy i burdy kozackie, ile wprzód walka Kazimierza z Lubartem. Po rzyłaczeniu Litwy do Polski długi trwał spór czy do korony, czy do Litwy miał się liczyć Wołyń; oba te kraje rościły do niego prawa, pokładały świadectwa kronik i głośno się oń dobijały na sejmach. Władysław, krol w r.1434 wołyńską szlachtę z koronną w prawach wszelkich porównał. Potwierdził to Stefan Batory na koronacji swej w r. 1576. Zygmunt August w dyplomacie danym w Lublinie roku 1569 Wołyń z dawnego prawa zaborów do Polski należacym uznał. Za Kazimierza Jagiellończyka Wołyn oderwany od Polski, do Litwy przyłaczony. Trwał taki stan rzeczy do unii 1569, a wówczas po długich sporach i zatargach Wołyń znowu do korony przyłączony został.Od tego czasu ustał urząd marszałków wołyńskich, a począł się szereg wojewodów, kasztelanów i innych urzędników ziemskich ziemi wołyńskiej. Przedtem byli tu marszałkowie, był i urząd podskarbich ziemskich, jak pokazuje Niesiecki z Bohusza w r. 1525. Zygmunt August, potwierdzając przywileje Wołynia, dozwolił mu i utwierdził zwyczaj pisania transakcji po rusku. Pokazuje się jednak z akt miejscowych łuckich, z uniwersału w kwietniu 1578 roku danego do wojewody wołyńskiego, księcia Wiszniowieckiego, że Wołyń aż do tego czasu sądził się jeszcze statutem litewskim. Województwo wołyńskie dzieliło się na trzy powiaty: łucki, włodzimierski, krzemieniecki. Sejmiki gospodarskie przedsejmowe odbywały się w Łucku, gdzie sześciu posłów obierano. Deputatów tych wedle uchwały r. 1589 liczbę sześciu, korektura w r.1726 do trzech tylko zmniejszyła. Herb Ziemi był krzyż biały na czerwonym polu. W 1589r. dodano Orła polskiego na krzyżu. Między imionami wojewodów wołyńskich pierwsze familie tutejsze występują: książęta Czartoryskie, Koreckie, Wiśniowieckie, Ostrogskie, Zasławskie, Sanguszkowie, Sieniawscy, Mniszkowie, Jabłonowscy, Stadniccy, Miączyńscy, Ledóchowscy, Potoccy. Wołyń z Ukrainą i Podolem za najżyźniejszy w dawnych posiadłościach Polski obwołany i nie bez przyczyny. Wielkie jego stepy okryte kłosami, nie tylko żywiły łatwo małą w proporcją ludnośc, która je obrabiała, nie tylko zasilały zbiegających się tu Poleszuków, zbierających za siódmy i ósmy snop, lecz ożywiały jeszcze handel zbożowy na Morzu Czarnym i Bałtyckim. Żyzność Podola, Ukrainy i Wołynia z dawna jest sławną. Meyerberg miał czas uważać ją w ciągu swej podróży, a obcy pisarze wiele o niej bajek napletli. Tak na przykład pisze Gracjan a Burgo S. Sepulchri, że raz ledwie tknięta pługiem ziemia pięćdziesiąt ziaren daje. Przesadza i Opaliński, a jeszcze bardziej pono o dwóch z jednego posiewu zbiorach pisząc Miechowita. Jednakże dzieje się coś podobnego na Podolu i Pobereżu, bo gdy zbierając zboże zbyt dojrzałe, wysypuje się, częstow roku następnym zbierają z niego znaczny plon, zowiąc to padalicznem. Inni opisujący cudowną żyzność Wołynia wspominają o rosnących w stepach trawach tak wysokich, że w nich się dorosły ukryć może mężczyzna, że z nich ledwie rogi widać ogromnym wołomtutejszym. Nie są to wszakże trawy, lecz bodiaki, chwasty grubej łodygi, różowo kwitnące, rodzaj ostu. Inni tak żwawą wymyślili tu wegetację, że według nich pług na parę dni zostawiony w polu trawą się pokrywał. Mało z opisujących cuda owe wspomniało, żak ciężka jest uprawa tej ziemi. Opaliński w swojej "Obronie Polski" najbardziej się uniósł nad żyznością Wołynia dowodząc jej niezmierną tutaj tannością płodów, opisując wielość stert zimą i latem po polach na kształt wież kwadratowych stojących (Porównanie do wież nie zdaje się nam trafne.) Wspominają dawni pisarze o jednym obywatelu spod Ostroga, który dwa tysiące czterysta korcy jagły w r. 1716 do Gdańska dostawił; lecz nie wiem, bo nigdzie o tym nie słyszałem, czy to prawda, co piszą, o sklepach kutych w ziemi i wypalanych potem, przeznaczonych na skład zboża. Palenie gnojów, jako niepotrzebnych na nawóz, wszyscy pisarze za osobliwość wzmiankują; ale to na całym Wołyniu nie ma miejsca. Nie wzmiankują, że gnój użyty bywa na opał także lub sypanie wałów, które zabezpieczają ogrody, służace zamiast płotów. Wołyń obfituje w różne pożyteczne rośliny, wyliczone przez Rżaczyńskiego, a w znacznej części wspólne z mu z Litwą i Polesiem. Uprawa tytoniu dawno jest tu znajoma i pospolita. Ta roślina, która za Władysława IV, była jeszcze osobliwością szklarni królewskiej pod nazwaniem ziela tabaki, nicotiany, Herba S. Crucis, Herba Sana i Herba Sancta, której początkowe używanie tak żwawej polemiki było powodem, przeciw której pisano i u nas - już za Jana III wojsku rozdawana być poczęła razem z innymi racjami. Wołyń i Ukraina najpierw podobno uprawiać tytuń zaczęły, potem Prusy. Cena tytuniu w 1721r. była za pud groszy cesarskich dziesięć. Rzączyński cytuje wykopywany na Wołyniu rodzaj tłustej gliny (cimolia terra) koło Zasławia, Jahodnia, nad Cwentolą, w Sudyłkowie, Sławucie, Piliszczynie, z której robiono fajki, używano jej za grunt do pozłoty na drzewie, nawet do prania i na farfur. W wielu miejscach kopią wapno, wyrabiają kamienie młyńskie, dostają glinki białej, żółtej, czerwonej i gipsu, są rudy żelazne bogate, dostają nawet z ziemi ułamków bursztynu. Sławne są stawy wołyńskie, największe pod Dubnem, Klewaniem, Zasławiem, Lachowcami, Żukowem, Połonnem itd. Zbierają też na Wołyniu znaczną ilość miodu i wosku, którymi do Prus i Szlaska handlują. Miód ma być inny w syceniu od innych miodów sytniejszy. Mimo urodzajów i żyzności tutejszej, zdarzały się tu głody. Ma to bowiem do siebie ziemia wołyńska, że w nieszczęsliwe lata, gdy nie urodzi, klęska jest straszna, bo ani kłosa, ani trawy na polu nie będzie. W 1699r. głód był tak wielki, że ludzie z niego puchli i umierali. To się zaczęło w roku 1700, a Rączyński dodaje, że pzrez lat siedem potem jeszcze się głód czuć dawał. Trzęsienia ziemi czuć się tu dały, w latach 1605 takie, że naczynia ze stołów spadały, a ludzie śpiący z łóżek; 1620 we Lwowie, Kamieńcu i Łucku, Haliczu lekkie, w Wołoszach cięższe. 1637 w lutym na Wołyniu trwało przez całe "Ojcze nasz". 1789 pamiętne na Polesiu i Wołyniu, w kwietnku, na trzeci dzień Wielkiej Nocy, dość silne, gdyż się większe nawet budy trzęsły. 1801 dnia 14 października w okolicach Konstatntynowa. 1838r. w styczniu dnia 11 wieczorem. To ostatnie, jak wiadomo, rozciągało się bardzo daleko i prawie jednocześnie czuć się dało w znacznej części Europy. W roku 1638 było na Wołyniu morowe powietrze. W r. 1631 zalew wód taki w Polesiu i Wołyniu na Wiosnę |
![]()
Barbara z Wachowskich All Rights Reserved